-

Zbigwie

Marzenia niemieckiego faszysty z NPD

Ich bin Deutscher und Mitglied der Nationaldemokratischen Partei Deutschlands - die Volksunion. Und wie jeder Mensch habe ich Träume. In meinen Träumen bin ich edel - ich bin doch ein Patriot. Hier meine Träume:

Rosja pojawiła się na scenie centralnych europejskich wydarzeń w trakcie tak zwanych rozbiorów Polski, które dokonały w 1772, 1793 i 1795 r sąsiadujące z nią kraje: Rosja, Austria i Prusy. Ja celowo używam określenia „tak zwanych”, bo przecież Polska traciła tylko te ziemie, które zdobywała ogniem i mieczem na drodze zawojowania i zniewolenia innych narodów. W trakcie tych rozbiorów Rosja otrzymała prawie dwa razy więcej ziem niż Prusy i Austria razem wzięte, a ich rodowita ludność to Ukraińcy, Białorusini i Litwini. Podczas I i II rozbioru w skład Prus weszły ziemie z większością ludności czysto niemieckiej, a dopiero w roku 1795 dokonało się to, o czym można mówić, ze był to rozbiór Polski. Dążąc do odtworzenia obrazu Rzeczpospolitej, polska propaganda przedstawia te „terytorialne przemieszczenia” jako rozbiór kraju. Ba! Nawet w niemieckiej literaturze historycznej, przekazanie Prusom ziem zasiedlonych przez Niemców interpretuje się nierzadko według polskiej propagandy.

Trzeba tu zauważyć, że uzgodnione działania Prus, Austrii i Rosji zawsze przynosiły tylko korzyści. Ta nasza współpraca była korzystna jeszcze w czasach carskich, poczynając od budowy Sankt Peterburga. Tylko nieodpowiedni język Fryderyka Wielkiego, a nie strukturalne różnice między naszymi krajami doprowadziły do udziału Rosji w wojnie Siedmioletniej przeciw Prusom…

W 1916 roku przy współdziałaniu Niemiec i Austro – Węgier zostało znowu utworzone państwo polskie, ale nie przyniosło to żadnego pożytku. Polacy korzystając z wojennej porażki Niemiec zajęli niemieckie prowincje Poznań, Prusy Zachodnie oraz Górny Śląsk. Naruszając prawo narodu niemieckiego do samookreślenia, Polacy albo likwidowali ludność niemiecką, albo wyganiali Niemców ze swoich pradawnych niemieckich ziem. I te ziemie w ten sposób dostały się pod polską kontrolę. Trzeba tu uwzględnić, że Polska skorzystała w ten sposób na słabości Rosji zajętej rewolucją i wojną domową. Sytuacja uległa zmianie, kiedy to w 1922 r z inicjatywy rosyjskiej został podpisany między naszymi krajami 16 kwietnia 1922 r układ w Rapallo. I wtedy niezależnie od różnic ideologicznych naszych krajów, Reichswera mogła już rozwijać swoją technikę wojskową na poligonach Rosji, także szkolić się pod okiem rosyjskich specjalistów wojskowych. Przecież zgodnie z warunkami Układu Pokojowego w Wersalu z 28 czerwca 1919 r, na swoim terytorium Niemcy nie mieli prawa tego czynić. I trwało to aż do 1933 r, gdy władze objęła w Niemczech NSDAP. Ale nawet wtedy Alfred Rosenberg odnosił się bardzo ciepło do Rosjan i Rosji, chociaż była ona uważana za „Sowjetjudäa“. Dobrze są znane jego wysiłki jako ministra ds. terytoriów wschodnich w zakresie ustanawiania konstruktywnych i dobrosąsiedzkich stosunków między Niemcami, Rosjanami i Ukraińcami. Kto wie jak ułożyłyby się nasze stosunki gdyby nie taki gauleiter Erich Koch, który miał zupełnie inne poglądy w tej sprawie… Co się tyczy poglądów Rosenberga na sowiecka składową rosyjskiej historii, to ona była bardzo bliska prawdy: sowieckie kierownictwo łącznie ze Stalinem, który był marionetką żydowską, nie odnosiło się do Rosjan - przecież ono było w przeważającej części w żydowskich rekach. Powszechnie wiadomo, że pojęcie „żydo-bolszewizm”, to nie fikcja, a prawda potwierdzona kierowniczą rolą żydostwa w bolszewickich sprawach. Można zresztą przeczytać: „Jüdischer Bolschewismus“, autor Johannes Rogalla von Biberstein, Mythos und Realität, wyd. Antaios, 2002.

W ubiegłym wieku Ernst Graf zu Reventlow chciał sojuszu Niemiec i Rosji. 01.01.1929 r napisał w narodowo-socjalistycznym organie teoretycznym „NationalSozialismus-Briefe”: „Bolszewizm nie powinien odstraszać, a co się tyczy Żydów, to aktualnie za wyjątkiem Italii, nie ma innej siły w Europie, gdzie Żydzi mniej praw głosu niż w Rosji”. Zwrócił tam też uwagę, że Rosja to przeciwwaga Zachodu i przeciwnik Polski ciążącej do Zachodu. Cele Rosji i Niemiec były bliskie – wspólnym przeciwnikiem był Zachód. Przecież dr Goebbels pisał w „NS_Briefe” 15.11.1925 r: „My patrzymy w stronę Rosji dlatego, że ona szybciej niż ktokolwiek inny wstąpi razem z nami na drogę budowy socjalizmu. Rosja to nasz naturalny sojusznik dany nam przez przyrodę, sojusznik w słusznym dziele walki z pokusami, które niesie Zachód”. W 1932 r Goebbels stosownie do tych słów brał udział razem z niemieckimi komunistami w organizacji strajku berlińskich transportowców, a później wspólnie narodowi socjaliści i komuniści wnieśli o wotum nieufności dla rządu Niemiec.

Już Arthur Moeller van den Bruck pisał wzorując się na Dostojewskim o młodych narodach Europy Niemcach i Rosjanach, które rzucają wyzwanie zapyziałej Europie. W artykule „Trzecia Rzesza i młode narody” wskazywał („Das ewige Reich“, t. 1, 1933, str 327 - 338): „także i w rosyjskim narodzie jest ta siła: ona tkwi w jego drzemiącej masie, w jego niejasnych ruchach – istotą, których jest wielkie i dobrowolne ustępstwo własnego „ja” na rzecz czystego i światłego życia jako „my” - i do tego dąży rosyjska dusza”. A w swoim programowym „Dritte Reich” w 1931r napisał o wspólnych cechach Niemców i Rosjan: „My nie powinniśmy iść tymi drogami, które nam proponuje liberalny Zachód: indywidualizmowi powinniśmy przeciwstawić ogół narodu, rozpadowi i atomizacji narodu - jego jednoczenie”.

Odnośnie kursu Hitlera po 1933 roku, to on wyglądał zupełni e inaczej niż to przyjęto powszechnie uważać. Nie chodziło o zdobycie „Lebensraum in der Ukraine” - „przestrzeni życiowej na Ukrainie”. Niemcy mogli wykorzystać słabo zamieszkałe tereny Polski i Czech. W „Mein Kampf” Hitler wskazywał bardzo słusznie, że największym niebezpieczeństwem dla nas jest wojna na dwa fronty. Republika Weimarska nigdy nie zgodziłaby się na aneksję niemieckich prowincji Prus Zachodnich, Poznania i Górnego Śląska - Westpreußen, Posen und Oberschlesien, na terytoriach, których pod polskim władaniem znalazło się 2 miliony Niemców. Lecz Hitler uważał, że Niemcom zagraża ZSRR, którym władało międzynarodowe żydostwo. Hitler dążył do zawarcia sojuszu z Polską dla stworzenia anty bolszewickiej koalicji. W Niemczech było pół miliona komunistów – było to 500 000 niemieckich Żydów. Pamiętajmy o wydarzeniach 1919 roku: Bawarskiej Republice Sowieckiej, powstaniach zbrojnych komunistów w Saksonii, Turyngii i Zagłębiu Ruhry. Ta cała piąta kolumna Stalina mogła przecież stanąć pod jego flagą. Dlatego Hitler prowadził tak przyjazną politykę w stosunku do Polski i ustępował im. Poważna, oficjalna propozycje przyjaznej polityki Berlina w stosunku do Polski pojawiły się nawet w Das Zentrale Monatsblatt der NSDAP Schulungsbrief Nr 4, April, 1939 pod tytułem „Rasse als Völkerschicksal” – „Rasa jako los narodu”. A napisał to sam der Reichsorganisationsleiter der NSDAP oraz przywódca Frontu Pracy – Robert Ley. Polacy stracili jednak znowu poczucie rzeczywistości i przygotowali latem plakat, na którym marszałek Rydz-Śmigły z zadartym nosem w charakterze zwycięzcy Niemiec prowadzi polskie wojska przez bramę Brandenburską… Będąc w niewoli marzeń wielko polaków, przeceniając swoje własne siły, bez żadnych podstaw, licząc na obietnice Wielkiej Brytanii i Francji, Polacy odrzucili możliwość współpracy z nami i nie zgodzili się na kompromis, ocenili możliwość powrotu Gdańska w granice Rzeszy jako akt agresji i powód do rozpoczęcia działań wojennych przeciwko naszemu krajowi.

zz

A po tym jak Stalin dokonał na Kremlu 3 maja 1939 r, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, niezbędne zmiany kadrowe – usunął Żydów: Litwinowa i Kaganowicza, Hitler zgodził się na rozmowy i podpisanie 23 sierpnia 1939 r paktu o przyjaźni. W wyniku tego paktu Rosja dostała z powrotem swoje ukraińskie i białoruskie ziemie zgodnie z linią Curzona, które znajdowały się pod kontrolą Polski. Niemcy zaś mogły przyjść nie tylko z pomocą swoim rodakom, którzy znajdując się poza granicami Niemiec podlegali systematycznym prześladowaniom i byli tam zabijani, ale  dokonać także przywrócenia od wieków niemieckich ziem w granice Rzeszy.

Zawierając pakt z Rosją, Hitler grał honorowo i uczciwie. Za dostawy surowców Sowieci otrzymywali najnowszą niemiecką broń: ciężki krążownik „Seydlitz”, łodzie podwodne U-boote potrzebne przecież i nam, stocznia Deschimag-Werft w Bremie została przestawiona na realizację zamówień dla ZSRR. Wojskowi specjaliści z Rosji uczestniczyli w wycieczkach szkoleniowych do niemieckich przedsiębiorstw wojskowych. Produkcja przedsiębiorstw produkujących czołgi ich nie zainteresowała i do zakupów nie doszło. Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że rosyjskie KW 1, KW 2, i T 34, których nam w Rosji nie pokazano, miały parametry lepsze od naszych analogów. Za to rosyjscy inżynierowie byli niezwykle mocno zainteresowani naszymi bojowymi samolotami. Na ich prośbę demonstrowaliśmy im samoloty Messerschmidta, Dorna, Junkersa, Henkela: Me 108, Me 109E, Me 110C, Me 209, Do 215, Ju 88, He 111 i wiele innych perspektywicznych modeli, nawet będących jeszcze na deskach projektantów. Co więcej, Rosjanie mogli kupować po dwa trzy lub i więcej egzemplarzy, a nawet przedstawialiśmy do ich dyspozycji dokumentację techniczną, wzorce silników, uzbrojenie, sprzęt nawigacyjny, a nawet wzorce broni przeciwczołgowej i artyleryjskiej. Jest oczywiste, że kraj przygotowujący się do napaści na ZSRR nie mógłby być tak otwarty dla swojego potencjalnego przeciwnika. Trzeba tu jeszcze uwzględnić faktor demograficzny. Dzietność w Niemczech była niewysoka. Po cóż nam Lebensraum in Weißrußland oder der Ukraine? Przecież odzyskane części Rzeszy, które do 1914 roku były naszymi, nie byliśmy w stanie zasiedlić, a dla germanizacji Polski potrzebowalibyśmy ponad 200 lat. Myślę, że już wtedy Stalin był gotów odegrać swoją rolę na Wschodzie, gdy Niemcy zwiążą się wojną na Zachodzie. I dopiero w 1940 roku, gdy na naszych wschodnich granicach Stalin zgromadził 140 dywizji przeciwko naszym dziesięciu dywizjom, Hitler stracił zaufanie do Stalina. Mając w swojej dyspozycji taki żelazny kułak, Mołotow zażądał zgody na aneksję Finlandii i w perspektywie dostęp do surowców Szwecji ważnych dla naszego wojskowo – przemysłowego kompleksu. We współpracującej z Niemcami Serbii, Sowieci inspirowali antypaństwowy pucz. Hitler zaczął obawiać się uderzenia w plecy ze strony Stalina.

Jego obawy były w pełni uzasadnione. Przecież Stalin planował napaść na Niemcy 6 lipca 1941 r. O tym pisał nie tylko Wiktor Suworow, ale także niemieccy historiografowie B. Hoffmann, czy też Gerda Schultze-Rhonhof w „Der Krieg, der viele Väter hatte“. I niemiecka wojenna inicjatywa przerwała te działania Stalina – dlatego też tyle dostało się nam jeńców i ogromnych zdobyczy broni wojskowej. Była to wymuszona przez Stalina, najtrudniejsza decyzja w życiu Hitlera – prowadziła do wojny na dwa fronty, przed czym Hitler starał się ochronić Niemcy. Z drugiej strony wiedział też, że jeśli Stalin dobrze się przygotuje i uderzy pierwszy, to tak już rozpędzoną machinę wojenną Sowietów będzie bardzo trudno zatrzymać.

Dzięki odwadze i wytrzymałości rosyjskiego żołnierza, dzięki przestawieniu gospodarki ZSRR na cele wojenne, dzięki pomocy od USA (m.in. 300 000 ciężarówek), dzięki rozdrobnieniu sił Niemiec na wielu frontach, Armia Czerwona doszła do Berlina i okupowała znaczną część naszego kraju. Zwycięzcami w tej wojnie stali się: USA i Rosja. I wprowadzili w zależność od siebie wiele narodów. Przy tym jednak imperializm sowiecki był mniej wyrafinowany - weniger geschickt, niż amerykański. Sowieci, jeśli uznali, że coś jest nie tak, od razu uruchamiali swoje czołgi – pamiętajmy o Berlinie w 1953 r, Węgrzech w 1956 itd. Wiemy jednak, że dowolna forma imperializmu nosi w sobie zaczyn swojego upadku: zniewolone narody okazują swój opór i siłę, dążąc do uzyskania niepodległości. I tylko te siły pochodzące od różnych narodów doprowadziły do rozpadu imperialistycznego Związku Sowieckiego.

Na dzień dzisiejszy, współczesna Rosja zajmuje terytorium znacznie mniejsze niż niegdyś zajmowała carska Rosja. W przypadku powstania osi Berlin – Moskwa, podobna erozja terytorium rosyjskiego byłaby niemożliwa. Bezpieczeństwo granic Rosji byłoby zawsze nienaruszone i zagwarantowane przez Niemcy. Wojska NATO nie mogłyby do nich nigdy się przybliżyć. Niezbędną przesłanką takiej osi powinny stać się silne Niemcy, które same, a nie wedle wskazówek z Waszyngtonu powinna dbać o swoje bezpieczeństwo. W geopolitycznej perspektywie taka oś jest niezwykle interesująca - jeśli Rosja chce mieć niezawodne reduty na zachodnim kierunku, to Niemcy dążąc przy wsparciu Rosji do zwrócenia sobie prawdziwie niemieckich terenów, które Sowieci oddali we władanie Polsce i Czechom w 1945 r, są w stanie zapewnić pełną stabilność na tych ziemiach.

Współpraca gospodarcza pomiędzy naszymi krajami też może mieć piękne perspektywy. Niemcy nie maja surowców, ale w różnych gałęziach produkcji zajmujemy wiodące miejsce w świecie. Rosja ma ogromne zapasy różnych surowców. My świetnie dopełniamy się. Mamy też wspólne punkty w sferze wojskowości. Rosjanie słyną z techniki rakietowej, a my z uzbrojenia dla wojsk pancernych. Po co mamy tracić miliardy euro na budowę ciężkich samolotów transportowych – powinniśmy kupować je u Rosjan. Rosjanie zaś, jeśli chcą przeciwstawić się amerykańskiemu panowaniu na morzach, dawno powinni doprowadzić do porządku swoją flotę podwodną. I tu nasza współpraca przyniosłaby pożytek: przecież to nie sekret, ze potrafimy budować doskonałe łodzie podwodne.

Dawno już wiadomo, ze wytrzymałość i trwałość stosunków międzynarodowych jest określona przez wspólne interesy tych, czy innych narodów. Ta zasada rozciąga się również na obszar polityki i działalności zagranicznej. Na swoich wschodnich rubieżach Rosja doświadcza ciśnienie Chin – nielegalna migracja grozi przekształceniem Syberii w przyszłości w chińską prowincję. Na południu Rosji są kraje islamu, które ze wszystkich sił wspomagają Czeczenię i inne narody Kaukazu. Polityka USA jest ukierunkowana na izolacje Rosji, na rozdrobnienie i oderwanie od niej południowych i zachodnich regionów. Dla realizacji tych celów Ameryka potrzebuje swoje bazy w Niemczech. W przypadku utworzenia rosyjsko – niemieckiego aliansu i wyjścia Niemiec z NATO, bilans sił ulegnie kardynalnej zmianie. Polska – amerykański wasal w Europie – nie będzie mogła więcej wypełniać nałożonych na nią misji: dla osiągnięcia tego wystarczy, że Niemcy zamkną swoją przestrzeń powietrzną dla lotnictwa USA.

Jestem przekonany, że wśród możliwych sojuszników Rosji okażą się przede wszystkim Niemcy oraz… Japonia. Te kraje charakteryzują się właściwym i niezbędnym potencjałem wojskowym. Kamieniem niezgody pomiędzy Rosją, a Japonią są wyspy Kurylskie. Przyrodzona duma nie pozwoli Japonii pogodzić się z ich utratą. Sądzę, ze w interesie Rosji jest pożegnać się z tymi wyspami: nie mają one żadnego strategicznego, ani też gospodarczego znaczenia. Z drugiej strony, uwzględniając straty terytorialne Rosji w końcu XX wieku, taka decyzja wydaje się być wątpliwą.

Zostają się więc tylko Niemcy. Rosjanie dobrze rozumieją, że blok umiarkowanych konserwatystów i liberałów CDU/CSU und die FDP nie są skłonni z nimi współpracować. FDP to kosmopolici zorientowani na Zachód i globalizację. CDU – wydaje się jakby w szeregach tej partii nie było już Niemców… Umownie mówiąc w szeregach tej partii mamy do czynienia z „atlantystami” („Atlantiker“) i frankofilami. Pierwsi działają według wskazówek swojego zaoceanicznego gospodarza, a drudzy w interesach naszego zachodniego sąsiada. Jedni i drudzy podporządkowują interesy Niemiec interesom społeczeństw Zachodu, zaniedbując interesy swojego kraju. Odnośnie współpracy z Rosją to SPD, Zieloni i drobne lewicowe ugrupowania są bardzo skłonne do ścisłej współpracy z Rosją. Najlepsza współpraca była przecież za czasów kanclerza Schrödera. NPD jest partią Niemiec, która zawsze trwa na antyamerykańskim kursie. Przecież podczas dwóch wojen światowych, USA było naszym przeciwnikiem, a ich udział doprowadził do tego, że nie osiągnęliśmy w tych wojnach zwycięstwa. Co więcej, Amerykanie pozycjonują siebie, jako agresywni imperialiści, którzy nigdy nie uwzględniają interesów innych narodów, a wśród nich i niemieckiego narodu. Wasalna zależność Niemiec od USA, dialog z pozycji siły, pobrząkiwanie bronią – to są atrybuty polityki USA w stosunku do naszego kraju. Znamy to wszyscy dobrze. Dzisiaj okres zimnej wojny i dążenia bloku komunistycznego do panowania nad światem, to już historia. Lecz wpływy syjonizmu w Ameryce są silne jak nigdzie na świecie (a przecież syjoniści w Niemczech nie doświadczają sympatii). USA będzie zawsze przeszkadzać Niemcom prowadzić swoją własną politykę – politykę ukierunkowaną na obronę naszych narodowych interesów. Oto dlaczego Rosjanom warto zwracać uprzejmą uwagę na to, co umownie możemy nazwać „narodową kartą”. Silne, znające swoją wartość i narodowo zorientowane Niemcy – to jest idealny sojusznik Rosji.

z

A jak wygląda sytuacja, jeśli patrzeć na nią z Niemiec? Prezydent Polski w 1990 r oznajmił, że Niemcy, jeśli spróbują podnieść głowę, zostaną zlikwidowane – przeciwnicy Niemiec mają dla osiągnięcia tego dostateczne siły. Francja, Wielka Brytania, Italia wszelkimi dostępnymi sposobami nie chciały dopuścić do zjednoczenia naszego kraju. Żeby przekonać Francję, musieliśmy zrezygnować z własnej waluty. Zgoda USA była kupiona rezygnacją z niemieckich ziem, które współcześnie zajmują Polacy. Sekretarz Generalny NATO sformułował dewizę generalną, żołnierskim, prostym językiem: „Nie wypuszczać Amerykanów na zewnątrz, Rosjan nie wpuszczać wewnątrz, a Niemcom nie pozwolić podnieść się” - "die Russen draußen, die Amerikaner drinnenund die Deutschen untenzuhalten". Niemcy powinny być na kolanach, aby Waszyngton zwrócił na nas uwagę. Jedyna siła, która ma znaczenie w Europie i na którą my możemy liczyć, to Rosja. To, co dzieli nasze narody jest niczym w porównaniu z tym, co je łączy. Mając za plecami Rosję, w końcu uda nam się iść własnym kursem, ukierunkowanym na obronę naszych własnych, narodowych celów. Mając takiego sojusznika - Rosję oraz te umowy, które wiążą już teraz nasze ręce i nogi, moglibyśmy wyrzucić na śmietnik historii: Unię Europejską, otwarte granice, finansowanie całej Europy, eurowalutę, amerykańskie wojska okupacyjne…

Etniczna i rasowa bliskość - o tym też powinniśmy pamiętać zawsze. I powinniśmy ją badać. Przecież Niemcy i Rosjanie utracili znaczną część nordyckiej składowej swoich narodów. My mamy na południu wpływy śródziemnomorskiej krwi, Rosja ma ślady mongolskie. Inne rasowe elementy są wspólne dla naszych narodów, przy czym w obu krajach dominującymi są nordyckie i westfalskie składowe rasy nordisch-fälische Anteil. Wschodnio-bałtycka składowa jest w Rosji silniejsza niż w Niemczech. Z drugiej strony, w Niemczech przeważa wschodnia alpejska krew, chociaż ślady dynarskiej i śródziemnomorskiej krwi występują wyraźniej niż w Rosji. Przecież badania w zakresie „rasologii” rassischen Studien pozwalają twierdzić, że współczynnik pokrewieństwa der deutsch-russische Verwandtschaftskoeffizient Rosjan i Niemców wynosi minimum 75%. Jest to bardzo dużo, jeśli mówimy o zgodności rasowych elementów naszych narodów. Wiele faktów takich jak muzykalność, duchowość i wiele innych potwierdza tę tezę.

Wartość naszego współczynnika pokrewieństwa znacznie przewyższa jego analogiczne wyliczenia przy porównywaniu Niemców z jakimikolwiek innymi narodami Zachodu. Dlatego też otwarcie niemieckich granic dla Rosji, nie miałoby dla nas w rasowym aspekcie żadnych negatywnych skutków. A tego samego nie możemy stwierdzać przy otwartych granicach z Italią, Francją, czy Wielką Brytanią, których rasowa tożsamość ma wiele do życzenia.

Z tego powodu związek pomiędzy Rosją, a Niemcami wydaje się być idealnym. Trzeba jednak uwzględnić i ciemniejsze strony tej naszej ewentualnej idylli w celu ich likwidacji.

Rosja i Niemcy są obowiązane znaleźć wzajemnie akceptowalne decyzje dotyczące problemu Prus Wschodnich i Kaliningradu. Prusy Wschodnie w przeciągu ostatnich 700 lat to integralna część Niemiec. Na uniwersytecie w Königsbergu wykładał niemiecki filozof Emanuel Kant, a później twórca nowoczesnej etologii Konrad Lorenz. Wnieśli oni ogromny wkład do światowej nauki, stanowią oni naszą niemiecką historię, o której nie możemy zapominać.

Z drugiej strony, Rosjanie, zrządzeniem losu znalazłszy się na tej ziemi, nie mogą być z niej wygnani. Myślę, że rozmiary tego regionu dają nam podstawy z optymizmem patrzeć w przyszłość: miejsca starczy dla wszystkich.

W grudniu 1924 dekret władz ZSRR stworzył Autonomiczną Sowiecką Republikę Socjalistyczną Niemców Powołża. Wojna, która rozpoczęła się w czerwcu 1941 roku miała wpływ na losy tych ludzi – ich losy okazały się skomplikowane. Wypuszczeni ze stalinowskich obozów etniczni Niemcy nie zawsze mogli powrócić na urządzone przez siebie ziemie. Powstaje pytanie: dlaczego by tym Niemcom nie przedstawić możliwości przesiedlania się na północne ziemie Prus Wschodnich? Jest także w Niemczech wiele uchodźców z Rosji, którzy chętnie mogliby osiedlić się tam. Mogłaby powstać w Prusach Wschodnich nasza dwujęzyczna, wspólna strefa wolnego handlu. Rząd Rosji mógłby rozpatrzeć ten problem i przyczynić się do wprowadzenia dalekosiężnego celu: ustanowienia wspólnego rosyjsko – niemieckiego rządu dla tego terytorium. Terytorium to powiązałoby nas i bylibyśmy współodpowiedzialni za jego rozwój, a to wiązałoby nas i gwarantowało dobrosąsiedzkie stosunki na lata – a tylko takich stosunków chciałbym życzyć naszym narodom!

Jest jeszcze kwestia łupów wojennych „Beutekunst“ dzieł sztuki zdobytych, jako trofea wojenne. Strona niemiecka już wielokrotnie domagała się ich zwrotu. Lecz tutaj należy rozróżniać i uwzględniać państwową i prywatną formę własności. Państwowa własność to prawnie uzasadniona zdobycz zwycięzcy. I jest to oczywiste i zrozumiałe. Odnośnie prywatnej własności to stosunek do niej zwycięzcy reguluje konwencja Haska z 1907 roku uznana przez Rosję. Niemcy zawsze działali zgodnie z postanowieniami tej konwencji „O prawach i zwyczajach wojny lądowej” – pozostali uczestnicy wojny nie przestrzegali tych postanowień. Sowieci nie podpisali tej konwencji i nigdy jej nie przestrzegali. Angielscy żołnierze „oswobadzali” Niemców od wszelkich drobiazgów: wyrobów jubilerskich, zegarków, srebrnych zastaw stołowych – tak samo postępowało czerwonoarmiści. Amerykanie głównie zwracali uwagę na dzieła sztuki, przemysłowej i intelektualnej własności, patenty i prawa autorskie, a także na zagraniczne aktywa Niemiec, które zaraz aresztowali, a potem przejęli. Jeśli dzisiaj zwiedzamy Luwr, to większość eksponatów, które tam oglądamy stanowią trofea Napoleona zebrane w całej Europie. Trzeba też wspomnieć naszą Bibliotekę Heidelberską, którą Francuzi wywieźli, jako zdobycz wojenną w XVII wieku, a później podarowali kościołowi katolickiemu..

Rosjanie mogliby zostawić sobie to, co chcieliby bardzo mieć u siebie, a co stanowiło kiedyś niemiecką własność państwową. Nie wnosimy o to pretensji i nie liczymy na jakieś zwroty. Jeśli jednak rozpatrywać tę sprawę w aspekcie polepszenia naszych rosyjsko – niemieckich stosunków, to na pewno Rosji opłaca się zwrócić nam chociażby część trofeów wojennych. System zwrotu może być nieformalny: żadnych kontraktów i umów wstępnych – ambasador Rosji zwraca etapami dzieła sztuki tym miastom, z których były zabrane przez zwycięzców podczas działań bojowych ze świętowaniem tego faktu przez lokalne społeczności niemieckie, przygotowane do tego przez środki masowego przekazu. Nie mam wątpliwości, że taka akcja utkwi na zawsze w niemieckich sercach. Nie wspominam o tym, że dzieła sztuki, książki, rękopisy, obrazy i wiele innych może być przechowywanych w złych warunkach i mogą być na zawsze utracone, jeśli są w nieodpowiednich rękach.

Jest sens zwracać te przedmioty, które były stworzone przez Niemców: książki, rękopisy, obrazy, np. Caspara Dawida Friedricha. Na pewno Rosja mogłaby zwrócić eberswaldzki złoty skarb der Goldschatz von Eberswalde i inne wyroby złote pierwotnego społeczeństwa znalezione na terytorium Niemiec, któte teraz są na terenie Rosji. Wszystko, co jest związane z historią Niemiec, powinno być w miarę możliwości zwrócone. Natomiast przedmioty nieprzedstawiające dla Niemców historycznej wartości mogą pozostać w Rosji jako symbole jej zwycięstwa. Dlatego też skarby, które odkrył Heinrich Schliemann mogą pozostać w Moskwie.

http://youtu.be/YpZmpMucrXc 

„Wladimir Putin ist für uns Deutsche ein wichtiger und strategischer Politiker nur er kann uns beistehen im Kampf für unsere Befreiung von den USraelischen Fremdherrschaft und deren Ausplünderung, um wieder eine eigene Souveränität und Identität zu bekommen.”

Szef młodzieżówki NPD Michael Schäfer w 2009r: “In Leipzig ist schon einmal ein Staat zu grunde gegangen. Warum soll das nicht wieder so sein? Warum soll heute nicht der Anfang vom Ende des Projektes Bundesrepublik Deutschland sein?”

Co wzbudza mój niepokój? Koniecznie musimy omawiać i rozwiązywać wspólnie wszystkie trudne, konfliktowe sprawy pomiędzy naszymi krajami! Otto von Bismarck kiedyś zauważył: „daß Politik die Kunst des Möglichen ist”. Prusy Wschodnie nie będą mogły stać się nigdy niemiecką ziemią wbrew woli Rosji. I dlatego musimy zawsze dogadywać się we wszystkich sprawach z Rosją. Wiadomo, że wzrasta w dzisiejszych Niemczech sceptycyzm wobec USA. Jednocześnie zwiększają się sentymenty wobec Rosji w narodzie niemieckim. Jakżeby mogłoby być inaczej? Rosja zaoferowała nam zjednoczenie naszego narodu. W nowej Rosji zmienił się stosunek do Niemców. Wśród młodych Rosjan jest wielu germanofilów. Rosyjscy politolodzy myślą o nowych modelach geopolitycznych. Jest szansa, że Niemcy i Rosjanie zajmą kluczowe stanowiska w nowym super regionie Euro-Azji des neuen euro-asiatischen Raumes, ale także w tworzeniu nowych struktur politycznych i wojskowych na kontynencie. Przyszłe kontynentalne Imperium może powstać tylko dzięki zjawisku synergii prze naszej współpracy w dążeniu do jednolitego celu.

Historia mówi nam, że współpraca narodów Rosji i Niemiec przynosiła wyłącznie korzyści. Musimy tę korzystną tradycję przedłużyć na zawsze. Kontynuacja tej tradycji jest pracą dla naszej wspólnej przyszłości!

Ich habe ehrlich über meine Träume gesprochen und glaube, dass dies nicht nur meine Träume sind. Solche Träume hat jedes Mitglied unserer Nationaldemokratischen Partei Deutschlands - die Volksunion. Ich hoffe nun, dass die anderen Deutschen ähnliche Träume haben!

POST SCRIPTUM:

Ciekaw jestem, co sądzicie o marzeniach owego członka NPD?

Nie szokują Was nieco jego marzenia?

A może Was przerażają?

Jesteście zapewne zdziwieni, że nie ma w jego marzeniach nic na temat „KWESTII WINY”?

Nic na to nie poradzę!

Przedstawiłem te marzenia zgodnie ze stanem faktycznym.

Nic nie dodałem, trochę ująłem.

A prawdę mówiąc, być może przytoczyłem tutaj trochę marzeń dwóch różnych członków NPD, a w tym zmarłego w 2009 r. polityka NPD Jürgena Riegera?

– Sam już nie wiem!

O problemie kwestii winy narodu niemieckiego potrzebna jest zapewne odrębna notka z przywołaniem całkowicie zapomnianego w Niemczech i schowanego w podziemiach niemieckiej świadomości Karla Jaspersa.

Jak podaje “The Times of Israel” NPD liczy około 7200 członków. Jeden członek NPD jest w Europarlamencie. Oficjalnie niemieckie media podają, ze NPD nie ma żadnego znaczenia.

Ciekawe jednak ile z ideologii NPD wciąż tkwi w mentalności przeciętnego Niemca?

- Chyba już jest ta ideologia widoczna…

Wystarczy tylko sobie podsumować cały ciąg wydarzeń będących wynikiem nowej niemieckiej narracji historycznej, trwającej już od dobrych ponad 30 lat. Jej niedawnym akordem był ponuro antypolski, kłamliwy serial "Nasze matki, nasi ojcowie".
Niepokój i jak najbardziej zasadne obawy dodatkowo wzmacnia fakt, że w Rosji Putina ta nowa niemiecka narracja przyjmowana jest z dużym zainteresowaniem, czy nawet wręcz z życzliwością. Wszak nie bez powodu członek Narodowodemokratycznej Partii Niemiec kadzi Rosjanom.
Nie można tego za żadne skarby bagatelizować, zwłaszcza teraz, gdy Niemcu chcą uczynić Polaków współwinnymi holokaustu i tymi, którzy wywołali II Wojnę Światową.

Aktualnie możemy stwierdzić, że marzenia polityków NPD zaczynają sie spełniać. Związany z Gazpromem  były kancler Gerhard Schröder jest już nie tylko przewodniczącym komitetu akcjonariuszy Nord Stream, ale także przewodniczacym rady dyrektorów rosyjskiego koncernu “Rosnieft”. I razem z Angelą Merkel wspiera budowę Nord Stream 2.



tagi: niemiecki faszyzm  npd  przymierze niemiecko-rosyjskie 

Zbigwie
8 grudnia 2017 19:57
7     914    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @Zbigwie
8 grudnia 2017 20:47

gosc.pl czyli Gość Niedzielny ostatnio pisząc o tradycji (protestanckiej) wieńca Adwetowego, napisał że u nas się to pojawiło po wojnie ... bo było na Ziemiach ZAchodnich - ADMINISTROWANYCH przez Polskę...

Cóż się dziwić samym Niemcom?

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Zbigwie
8 grudnia 2017 22:17

żeby takie poglądy mieli tylko ludzie zwiazani z NPD, to mała bieda.

Ale, w mojej ocenie, podobne  ma większośc Niemców.

zaloguj się by móc komentować

Zbigwie @Maryla-Sztajer 8 grudnia 2017 20:47
9 grudnia 2017 12:18

Zgadzam się z opinią wyrażoną przez @stanisław-orda.

To celna opinia!

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Zbigwie 9 grudnia 2017 12:18
9 grudnia 2017 14:17

Dlatego użyłam ogólnego określenia : Niemcy...a nie jakaś partia

.

 

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @Maryla-Sztajer 8 grudnia 2017 20:47
9 grudnia 2017 16:39

Pani Marylo, czy mogę prosić o przybliżenie tematu? Na papierze czy na portalu? I kiedy z grubsza?

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @Zbigwie
9 grudnia 2017 21:54

znalazłem ten Adwentowy wieniec, ciekawe czy Autor odpowie na pytanie na ten temat

zaloguj się by móc komentować

Zbigwie @kskiba19 9 grudnia 2017 21:54
10 grudnia 2017 13:04

Pytanie: 

"Cóż się dziwić samym Niemcom?"

Nie ma co sie dziwić Niemcom. 

To wszystko jest wynikiem cywilizacji bizantyńskiej, która tkwi w mentalnosci ogromnej wiekszości Niemcej. Cywilizacja ta jest bardzo bliska cywilizacji bizantyńsko - turańskiej charakterystycznej dla Rosji. 

Teofano przybyła do Niemiec z Konstantynopola z całym swoim dworem i jako żona Ottona II oraz za czasów niepełnoletności Ottona III miała ogromny wpływ na Niemcy. “Zaflancowana” została wtedy do Niemiec cywilizacja bizantyńska. Słowo kajzer też pochodzi z Konstantynopola. Drugi rzut tej cywilizacji “przesiąkał” do Niemiec trochę później za sprawą zakonu krzyżackiego czyli Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, powstałego na fali krucjat. Formalnie, Niemcy zaliczają się do cywilizacji zachodnioeuropejskiej, ale pozostało w ich podświadomości jeszcze wiele z cywilizacji bizantyńskiej. Stąd też ich “słabość’ do naszego wschodniego sąsiada, zaliczanego do cywilizacji bizantyńsko-turańskiej. 
Bizantynizm pojawił się w Niemczech, gdy Niemcy byli Cesarzami Świętego Cesarstwa Rzymskiego (od XVI w. określanego jako Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego). Cesarz Otton II poślubił bizantyńską księżniczkę Teofano w 972 roku. Jej dwór imponował Germanom i narzucił sposób funkcjonowania państwa. Jako regentka przy małoletnim Ottonie III Teofano narzuciła pewien styl myślenia. Z tego myślenia pochodzi też cezaropapizm - próby narzucenia papiestwu woli cesarza niemieckiego. Z biskupów robiono lenników (tzw. inwestytura świecka). Z tego pochodzi metoda funkcjonowania państwa stworzonego przez Zakon Krzyżacki, który jako pierwszy zaprzągł religię do służby w polityce. Krzyżacy nawracali mieczem i nie uznawali żadnych praw pogan. Ta postawa została potępiona przez Kościół na Soborze w Konstancji (1414-18), dzięki pracy polskiego delegata Pawła Włodkowica. Duch Zakonu Krzyżackiego utrzymał się jednak w Prusach. Ukradłszy podbitym, a właściwie wytępionym, Prusom ich nazwę, oraz porzuciwszy katolicyzm (pierwszy biskup katolicki, który przeszedł na protestantyzm to Krzyżak, biskup Sambii Jerzy Polenz – w 1523 r.), przyjąwszy zasadę religii krajowej (Landeskirche) i zasadę cuius regio, eius religio (czyja władza, tego religia) w 1555 r., państwo pruskie stało się głównym ośrodkiem bizantynizmu w Europie. Bizantyńska zasada mówiąca, że Kościół ma być narzędziem władzy państwowej, wybuchła na nowo potężnie w protestantyzmie. Landeskirchen, których głową jest Landesfuerst, toć to czysty bizantynizm. Ciekawe, że na zachodzie Europy przejście na protestantyzm nie oznaczało opuszczenia cywilizacji łacińskiej, natomiast w krajach niemieckich nawet katolicyzm ulegał bizantynizmowi, stając się religią krajową, jak np. w Austrii. Wtrącanie się cesarza do spraw Kościoła, nawet do liturgii (józefinizm) powszechnie akceptowano. 
Bizantyński sposób myślenia zdominował politykę Zakonu Krzyżackiego, królów pruskich i najsłynniejszych pruskich kanclerzy. Ta mentalność wymaga, by państwo było przede wszystkim skuteczne, a nie koniecznie etyczne.
Kres bizantynizmu niemieckiego jako dominującego nurtu myśli politycznej i prawnej stanowi rok 1945. Albert Speer - Generalbauinspektor für die Reichshauptstadt – nawet jego projekty mają w sobie coś monumentalnie bizantyjskiego. Nie będę tu pisał o wybuchu bizantynizmu w XX wieku i o okolicznościach powstania bizantyńskiego produktu jakim był Hitler i wszystkiego co było z nim związane. Powtarzam: Kres bizantynizmu niemieckiego jako dominującego nurtu myśli politycznej i prawnej stanowi rok 1945. Ale czy to jest pewne i nic z bizantynizmu nie pozostało w niemieckiej podświadomości?

Aktualnie, już od dawna możemy stwierdzić, ze bizantynizm przetrwał w podświadomosci Niemców, przeszedł do ich mentalności i nawet juz opanował ich świadomość, co starają sie skrzetnie ukrywac poprzez wypracowany system poprawności politycznej i fałszowania nie tylko swojego narodu historii. 

Polecam prace prof. Feliksa Konecznego, który uważał niemiecką wersję bizantynizmu za najdoskonalszą i najprężniejszą emanację cywilizacji bizantyjskiej w historii. Tam można znaleźć sporo o wpływie Teofano na Niemcy.

Tam  też o teorii państwa w ujęciu Konecznego, o istocie cywilizacji, którą jest system jej wartości, o dominujących dla danej cywilizacji wartościach określonych poprzez quincunx - "pięciomian bytu" obejmujący kategorie: dobra, prawdy, piękna, zdrowia i dobrobytu. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować